Zauważyliście, że często dorośli odzywają się do dzieci w taki sposób, w jaki nie odezwaliby się do drugiego dorosłego? Czy do swojego partnera/swojej partnerki bylibyście w stanie powiedzieć „Nie podoba mi się, co zrobiłeś. Idź i przemyśl swoje zachowanie”? Myślę, że słysząc takie słowa, poczulibyśmy się co najmniej zażenowani. Czy takie coś może przynieść pozytywny skutek? Prędzej poczujemy złość i może chęć rewanżu, niż faktycznie przeanalizujemy to, co zrobiliśmy.
W takim razie, co może poprawić zachowanie naszego dziecka?
Odpowiedź jest prosta, ale nie oczywista – poprawienie jego samopoczucia, czyli coś odwrotnego niż kara.
Pozytywna przerwa to kącik dla dziecka, w którym będzie mogło się uspokoić, poczuć się lepiej. Musi więc to być miejsce, gdzie nasza pociecha będzie mogła robić coś, co lubi – słuchanie muzyki, zabawa, przeglądanie książek? Można też wspólnie urządzić tę przestrzeń.
Pierwsza zasada wprowadzania pozytywnej przerwy, to nauka – dziecko powinno znać korzyści wynikające z wykorzystania tej metody. Rozwiązanie konfliktu jest możliwe tylko wtedy, gdy wszyscy są spokojni. Według drugiej zasady, dziecko tworzy swoją przestrzeń. Musi też wiedzieć, że nie jest to kara. Trzecia zasada to tworzenie planu dotyczącego wykorzystania przestrzeni do pozytywnej przerwy. Przed próbą rozwiązania problematycznej sytuacji, wyjaśnij dziecku, że warto najpierw się uspokoić. Jeśli dziecko źle się zachowuje, niektórzy rodzice mówią tak: „Czy pomogłoby Ci pójście do naszego <<szczęśliwego miejsca>>? Jeśli odmawia, można zaproponować, że pójdziecie tam razem. Ostatnia, czwarta zasada – powiedz dziecku, że kiedy poczuje się lepiej, może zastanowić się nad rozwiązaniem problemu lub spróbować naprawić szkody.
Dobrze jest szukać rozwiązań problematycznych sytuacji.
Jeśli wprowadzisz tę metodę, daj znać, czy są pozytywne rezultaty!
Źródło:
„Pozytywna dyscyplina” Jane Nelsen

